sobota, 23 marca 2013

Czy kochać, to godzić się na wspólną starość?


Ilekroć o tym myślę, wspominam historię pewnego małżeństwa sprzed lat. Wpierw poznałem tę panią. Mimo że dużo starsza ode mnie, była kobietą, przy której nawet młodemu mężczyźnie zależało, aby prezentować jak najlepiej. Obdarzona zjawiskową słowiańską urodą, smukła blondynka o wielkich aksamitnych oczach i pełnych ustach. Wprawdzie wydawała mi się trochę podszyta dzieckiem, ale, o dziwo, w niczym jej to nie umniejszało, czyniąc jeszcze bardziej intrygującą. Potem spotkałem jej męża i byłem nieco zaskoczony. Cóż – pomyślałem sobie – jest jaki jest. Dobrze, że ja taki nie jestem. Zastanawiałem się jedynie, co on w sobie ma, że ona świata poza nim nie widzi?
Minęły lata, nasze drogi się rozeszły, znikli mi z oczu – prawie o nich zapomniałem. Po raz kolejny spotkaliśmy się zupełnie przypadkowo w sądzie rodzinnym. Nie poznałem ich, ale oni rozpoznali mnie bez trudu. Jedno i drugie było wtedy trochę po sześćdziesiątce. Siedzieli na dwóch przeciwległych końcach ławeczki tuż przed salą rozpraw. On powiedział mi, że zakochał się w dwadzieścia lat młodszej od siebie kobiecie i postanowił się rozwieść ze swoją starą żoną. Ona nie bardzo chciała się na to zgodzić. Pewnie obawiała się tego, czego obawiać się może każda kobieta w jej wieku – że ma już niewielkie szanse na ułożenie sobie życia z kimś nowym. Im więcej lat, tym mniej możliwości. Powiedziała mi, że nie chce być sama, przeraża ją ta myśl. Lepszy już facet, który biega za każdą kiecką jak szczeniak za samochodem, niż gadanie ze ścianą, czajnikiem albo lustrem. Ale w końcu uległa, dała mu rozwód.

Patrzyłem na nią ze współczuciem, a w uszach pobrzmiewały mi słowa duńskiej pisarki, Karen Blixen. Że ‘podstarzałe panie, które z takim trudem i smakiem dodają sobie urody, będąc szykowniejsze niż w młodości – a zarazem pozbawione nadziei na wzbudzenie pożądania u mężczyzn – przypominają wolnomyślicieli, którzy wciąż spełniają dobre uczynki, mimo że stracili wiarę, iż otrzymają nagrodę w raju’. Pasowało do niej jak ulał. Robiła wszystko, co w ludzkiej mocy, żeby być interesującą, ale czas był nieubłagany. Szybko uległa jego tyrani, z dnia na dzień zrobiła się staruszką. Ostatnie dni spędziła w jakimś przytulisku dla niechcianych.
Gdy o niej myślę, nieodparcie przychodzą mi na myśl słowa jednego z wierszy Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej:

Bywają dziwacy,

którzy z pokrzyw i mleczów

                             składają bukiety,

lecz gdzież są tacy,

którzy by całowali włosy starej

                                           kobiety?

Niedawno ktoś mi opowiadał o parze staruszków, chodzących wszędzie krok w krok ze sobą. Zwracali na siebie uwagę tym, że trzymali się za ręce – jak chłopak i dziewczyna, jak narzeczeństwo. Podobno gdy umierała, on również trzymał jej rękę w swoich dłoniach. Pochowano ich razem, tego samego dnia, gdyż przeżył ją zaledwie o godzinę...


Przypadki małżeńskie 

12 komentarzy:

  1. Bardzo mocny tekst. Oceniłem go jako interesujący ale nie zdziwię się jak ktoś zaznaczy dołujący bo przenika dusze człowieka głęboko i zmusza do przykrych refleksji.

    OdpowiedzUsuń
  2. Czytać to czynić siebie wrażliwym. Lepsze przykre refleksje niż czyny...

    OdpowiedzUsuń
  3. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  4. Zgadzam się Zbyszku, czytanie to czynienie siebie wrażliwszym, opowieść jest bardzo interesująca. Nic tu innego nie jest opisane jak tylko samo życie, jak jesteśmy młodzi nie myślimy o takim drastycznym rozwiązaniu ale to nie my piszemy kolejne rozdziały naszego życia to życie robi to za nas, niestety. Niektórzy ludzie powiadają, że mamy wpływ na swoje życie...hmmm...może chcielibyśmy mieć. Ale to chyba już po fakcie myślimy, że moglibyśmy coś zmienić, zrobić inaczej ale niestety w większości wypadków już się nie da. Zakończenie w Twoim tekście Zbyszku jest piękne większość z nas chciałaby takiego zakończenia, jak w bajce " i żyli długo i szczęśliwie..." ale życie jest jednak brutalne...choć wyjątki wszędzie się zdarzają i to jest piękne :) Dziękuję i pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Najlepszym zabezpieczeniem przed samotnością na starość nie jest ani mąż (bo on przecież może nie tylko odejść ale także umrzeć) ani pieniądze tylko dzieci. Oczywiście jeśli te dzieci są dobrze wychowane.

    OdpowiedzUsuń
  6. No proszę... Należy Ci sie medal za optymizm!

    OdpowiedzUsuń
  7. Ohoho.... ale temat. Uderzasz w serca komentujących. Pierwsza myśl, no tak starość nie radość, ach Ci mężczyźni, no co ja biedna...NIE, nie zgadzam się z tym! Spójrz w lustro kobieto. Kąciki ust trochę wyżej,roztrzep rękoma włosy,a teraz makijaż i obcisłe dżinsy na dupsko. I co jest ok! No tak, ale te boczki...przecież tylko psy lubią kości!no tak, ale -dziesiąt, nie wszyscy są amatorami kwaśnych jabłek! Tak naprawdę tacy może w tym wypadku takie jesteśmy jak same się spostrzegamy. ŻYCIE JEST PIĘKNE nie tylko dla nastolatek. Związek w późniejszym czasie to również miłość, oddanie, przyjaźń,śmiech,wspaniały seks...A, że on woli młodsze. To tylko kompleksy, niespełnienie. Należy współczuć. Dzięki Bogu to tylko margines.Pani Jolu my naprawdę mamy wpływ na to co się w naszym życiu dzieje. Wie Pani ilu takich uganiaczy za spódniczkami marzy o tej dawnej towarzyszce życia? Panie Krzysztofie dzieci nawet te najlepiej wychowane nie powinniśmy traktować jako zabezpieczenie przed samotnością. Nie chowamy je dla siebie. One zakładają rodziny, maja dzieci, swoje problemy, więc dajmy im żyć. Szczęśliwe dziecko to szczęśliwy rodzic. A szczęśliwy rodzic to już nasza głowa co z tym zrobić.Przypomniały mi się słowa Saint-Exupery'ego autora "Małego księcia" "najważniejsze jest niewidoczne dla oka" i na pewno autor nie miał na myśli ładnej bielizny pod dżinsami. A co do optymizmu Zbyszku. Idą Święta Wielkanocne ulepimy ze śniegu zajączka!

    OdpowiedzUsuń
  8. Śniegu nie ma, więc co z tym zajączkiem?...

    OdpowiedzUsuń
  9. "Przestań potrzebować innych do szczęścia. Jeżeli nie znajdujesz szczęścia z kimś, kogo widzisz w lustrze, nie odnajdziesz go również w dłuższej perspektywie z inną osobą." Autor Marcin Tereszkiewicz
    "Nie pozwól by zachowanie innych zniszczyło twój spokój wewnętrzny". Dalai Lama

    OdpowiedzUsuń
  10. Trzeba mieć autorytet, żeby odpowiedzieć takim autorytetom! Wymiękam...

    OdpowiedzUsuń
  11. czerwony brat winotu6 kwietnia 2013 17:56

    W sanatorium:
    -Zobacz, jak czuła jest dla siebie ta para małżonków...
    -ależ owszem, oni są małżonkami, lecz każde z nich z kimś innym...

    OdpowiedzUsuń
  12. Jejku to było genialne :o

    OdpowiedzUsuń