czwartek, 28 marca 2013

Jedyne zwierzę, które potrafi się śmiać.




Już od dobrych paru dni noszę się z zamiarem, aby napisać o poczuciu humoru w kontekście pracy zawodowej. Z książki Sugestie słowa wybrałem  dwa przykłady świetnie ilustrujące mój temat. Pierwszy dotyczy mężczyzny, który punktualnością raczej nie grzeszył, nie mógłby jej zaliczyć w poczet swoich cnót. Nie raz, nie dwa zdarzało mu się spóźniać do pracy. Jedynie temu, że był wysokiej klasy fachowcem, zawdzięczał, iż jakiś czas tolerowano jego uciążliwą słabostkę. W końcu jednak sprawa przybrała zdecydowanie zły obrót. Szef ostrzegł go, że jeśli się to powtórzy, zwolni go z pracy. No i stało się! Przełożony czekał już na niego poirytowany, na dzień dobry przywitał go marsową miną. Pan Spóźnialski miał rzeczywiście powody, aby się lękać. Ale właśnie wtedy wpadła mu do głowy zbawcza myśl. Niespodziewanie wyciągnął rękę do pracodawcy i oświadczył z nie mniej zaskakującym uśmiechem:

„Dzień dobry. Nazywam się tak, a tak. Ubiegam się o posadę, która prawdopodobnie jest już wolna od pół godziny. Czy jako pierwszy w kolejce mam większe szanse?”.
Wszyscy parsknęli śmiechem. Rozbawiony szef wrócił do biura, a niepunktualny pracownik uratował swoje wiadomo co. Można tylko podziwiać przytomność umysłu oraz zmysł twórczy bohatera opowiadania. Ale w trudnych sytuacjach człowiek przeżywa czasem takie olśnienia. Nieraz już czegoś podobnego doświadczyłem osobiście i jeszcze tu o tym napiszę...
Zresztą nie mniejszą błyskotliwością wykazał się bohater kolejnego opowiadania, które chciałbym przytoczyć dla przeciwwagi – jak gdyby z przeciwnej strony podwórka. Tu z kolei dosłownie zabójczym poczuciem humoru wykazał się szef firmy. Był nim przedsiębiorca cyrkowy o nazwisku Barnum. Gość potrafił w sposób mistrzowski wykorzystywać poczucie humoru we współpracy z ludźmi. Ot, choćby takie zdarzenie. Razu pewnego jego pracownicy pokłócili się ze sobą i jeden drugiemu zaczął odgrażać, że go zabije. Kiedy Barnum o tym usłyszał, zaproponował, że zorganizuje im walkę na śmierć i życie na arenie cyrkowej. Dzięki temu jeden z nich – ten, który wygra – stanie się bogaty. Dlaczego mięliby ryzykować życiem na darmo? Oczywiście ta propozycja wszystkich rozbawiła, a zwaśnieni mężczyźni zrozumieli, że zachowują się naprawdę idiotycznie. Nie pozostało im nic innego, jak wysprzęglić...
W obu tych przypadkach wypada pochylić czoła wobec siły rażenia, jakie posiada w sobie humor. Moim zdaniem jest on doskonałym probierzem dojrzałości emocjonalnej każdego z nas, gdyż wymaga odwagi. Ponadto pozwala patrzeć na rzeczywistość z dystansem, a na siebie z przymrużeniem oka. Ale czy to nie dowód, że ktoś dorósł do życia? Edmund Chojecki powiedział swego czasu, że ‘śmiech jest próbą tonu ludzkiego ducha’. Podejrzewam, że miał na myśli to, iż pokazuje, co człowiek ma w środku. Nie wiem, czy nie powinna być to jedna z głównych kwalifikacji, predestynujących kogoś do rangi dobrego pracownika, dobrego szefa i w ogóle do pracy z ludźmi. W gruncie rzeczy poczucie humoru decyduje o tym, czy potrafimy rozładować napięcia, stworzyć ciepły klimat, zawrzeć przyjaźń, a nawet związek uczuciowy. Nie można lubić kogoś, a tym bardziej być z kimś, kto jest niesympatyczny!

Trzeba przyznać, że niejedna firma to środowisko, w którym trwa bezustanna pogoń za sukcesem – wyścig obfitujący w napięcia i wszelkiego rodzaju sytuacje stresowe. Częstokroć nie da się tego uniknąć. Okoliczności są różne, nie ma tu szablonów, pozostają zasady. Poczucie humoru jest w tym przypadku najbardziej uniwersalnym sposobem, by sobie radzić pod ciśnieniem. I jeszcze jedno. Christian Hebbel napisał, że ‘humor może posłużyć rozpoznaniu anomalii’. Jeśli miejsce, gdzie spędzasz większość swojego czasu pozbawione jest humoru, to – moim zdaniem – pracujesz w ZOO ze zwierzętami, a nie z ludźmi, gdyż człowiek to jedyne stworzenie, które potrafi się śmiać. Na twoim miejscu zażądałbym podwyżki za pracę w szkodliwych warunkach, a najlepiej w ogóle drapnął stamtąd przy pierwszej nadarzającej się okazji!


10 komentarzy:

  1. Zbyszku..poczucie humoru to dar... Ty takowy bez wątpienia posiadasz... Optymizm,dystans do siebie,oraz właśnie poczucie humoru, pozwalają Ci zachować pogodne usposobienie i uśmiech na twarzy...Tylko pozazdrościć...Przelewasz te pozytywne emocje do swojej twórczości przymuszając czytelników, w tym mnie do wejrzenia wgłąb siebie... Dzięki Ci za to...i tak trzymaj! Wanda

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bystrość i inteligencja z jakimi postrzegasz zachowania ludzkie powodują, że Twoje rozważanie jest wielkiego formatu. Tak, łagodne usposobienie i twarz nawet ta z trzydniowym zarostem, ale pokryta uśmiechem jest miła dla oka. Dobrze,że nam o tym przypominasz teraz w fatalnym okresie przeciągającej się zimy. Zgadza się uśmiech czyni cuda. Lekko ironiczny styl jakim się posługujesz doskonale pasuje do opowiedzenia naszego świata mentalnego i obyczajowego. By na naszych twarzach pojawił się miły uśmiech, pozwolę sobie Zbyszku na zacytowanie pewnej Twojej fantazji z książki, której jesteś autorem "Groteski słowa":"JEŻYK-fryzura,w której nie musisz się jeżyć, bo cały czas jesteś zjeżony". Ale my nie jeżymy się my się uśmiechamy!

      Usuń
  2. Skąd tu tyle miodu? Chyba, żeby sprowokować niedźwiedzia...

    OdpowiedzUsuń
  3. Skąd koncepcja w tę stronę? Taki uniwersalizm może cię rozmiękczyć.:-). To ciekawe, co piszesz, ale zarazem smutne pomimo akcentu >>humor<<. Dawniej praca była wartością nagradzaną przez uszanowanie kunsztu i warsztatu. Dziś miernoty wypierają częstokroć ludzi przydatnych i wartościowych, których jedyną wadą jest brak umiejętności socjotechnicznych, pozwalających na dupoinstalację u tych co pracę dają. Chyba że Zbyniu czegoś nie zrozumiałem. Motyl

    OdpowiedzUsuń
  4. A ja myślę,że nie wszyscy jesteśmy jednakowi i stąd dochodzi do rożnych absurdów. Warto podkreślić, że ludzie dzielą się na rożne typy: skowronki sowy itp. to co dla jednego jest przyjemnością dla drugiego może być ogromna trudnością. Poranne wstawanie bo o tym piszę jest powodem wielu spóźnień. Ten sam człowiek w godz.popołudniowych może być inaczej odbierany i wcale nie chodzi tu o brak szacunku do pracodawcy tylko jego zegar biologiczny inaczej bije.

    OdpowiedzUsuń
  5. O, i to jest to! Alternatywne spojrzenie. Bo co na przykład miałyby powiedzieć niedźwiedzie, gdyby były ludźmi? Cztery miesiące z głowy, a w tym roku może pięć...

    OdpowiedzUsuń
  6. My sami ludzie, ludziom gotujemy taki los!!!
    Kto w ogóle wymyślił 8 godz. pracy dziennie? Włączając w życie zarobkowe bezrobotnych na 4 godz. wynikłoby wiele korzyści np:
    oni szczęśliwi na własnym utrzymaniu, pozostali pracujący 4 godz. szczęśliwi bo oglądają słońce nie tylko na obrazkach, mają czas dla dzieci i rodziny a także na sport, sex i pograbienie w ogródku o kontemplacji nie wspomnę. Efekt: zdrowe zadowolone społeczeństwo z poczuciem humoru nie doprowadzi kraju do żadnego kryzysu. Panie Zbigniewie może to jakaś recepta? :)
    Ja chętnie bym była takim susłem zapadającym w sen zimowy, a w pozostałym czasie jako wyspana homeopatka, uzależniona od pogody mogłabym w promieniach słonecznych zarażać ludzi poczuciem humoru
    Beata H

    OdpowiedzUsuń
  7. Hej Ty homeopatko nie zapadaj w zimowy sen tylko swoją promienną radością zarażaj przez cały rok i niech niedzwiedzie też się obudzą
    A.O

    OdpowiedzUsuń
  8. Niedźwiedzie są już na półmetku: za chwilę się przebudzimy! Ale to zestawienie sexu z grabieniem ogródka jest niepokojąco twórcze. Wygląda mi to na niebezpieczne związki... mistyczno-mechaniczne...

    OdpowiedzUsuń
  9. Znam osobę, która bardzo często jest uśmiechnięta - nawet wówczas, gdy mówi o swoich niepowodzeniach. "Zaraża" wręcz swoim optymizmem. (nie mylić z niefrasobliwością!) Tego się od niej nauczyłem, podchodzę do problemów na większym nieco luzie, z większym spokojem, aczkolwiek na twarzy muszę -uff- UDAWAĆ - powagę. (A poważnie - to w trumnie!!! A i to nie jest takie całkiem pewne :D )

    OdpowiedzUsuń