piątek, 22 marca 2013

Koziołek Matołek na zmywaku


 „W Pacanowie kozy kują, więc koziołek mądra głowa, błąka się po całym świecie, aby dojść do Pacanowa”. Któż by nie pamiętał tych słów? Książka Kornela Makuszyńskiego była moją ulubioną lekturą z dzieciństwa. Zaczytywałem się w niej całymi godzinami i do dziś pozostał mi sentyment. Ale gdy moja córka – a  miała wtedy nie więcej niż sześć lat i znała koziołka z filmów animowanych – zapytała mnie, czy istnieje Pacanów i czy naprawdę w Pacanowie kozy kują, zbaraniałem.

- No, Pacanów istnieję, a czy kują tam kozy, hm... odpowiem ci o tym w bajce – odparłem wymijająco, zgodnie ze swoją starą metodą, by na pytanie, na które nie znam odpowiedzi dać sobie trochę czasu.

Do wieczora miałem już gotową replikę – a właściwie nową bajeczkę o starej bajce. Tyle że moja wersja – w przeciwieństwie do opowiadania Makuszyńskiego, który kazał biednemu koziołkowi szukać Pacanowa – była chyba bliższa prawdy. 
Otóż w czasach, których już nikt nie pamięta, w Pacanowie mieszkała pewna rodzina i wszyscy mężczyźni z dziada pradziada parali się w niej kowalstwem. Nosili nazwisko Kozy. A kowal, jak wiadomo – jeśli wcześniej nie zaleje się w 3D – zaczyna skoro świt. Od rana w kuźni wrzało więc, a ludzi w okolicy budziły głośne uderzenia młotów. Pewnie ten i ów powtarzał: „W Pacanowie Kozy kują!”. I tak to poszło w świat. Przynajmniej moja córka zna historię Koziołka Matołka wedle tej wersji...

W rzeczy samej istnieje jednak wiele innych wariantów tego opowiadania – niekoniecznie już dla dzieci.

Na wschodzie ludzie do dziś powtarzają sobie historię o zamożnym perskim rolniku, Alim Hafedzie. Zwiedziony opowieściami pewnego kapłana, porzucił on swoje urodzajne ziemie, by szukać bogactwa: legendarnych pól diamentów. Ali Hafed wędrował z miejsca na miejsce w poszukiwaniu skarbu. Schodził pół świata, by odnaleźć diamenty. Stracił wszystkie pieniądze, minęła jego młodość, a on sam umarł z dala od domu, jako stary i zgorzkniały nędzarz. I wtedy właśnie odkryto na polach należących ongiś do Alego Hafeda całe akry bajecznych diamentów.

Kolejna odsłona tego podania nie jest już taka bajkowa... Traktuje bowiem o Polakach, którzy zwabieni wizją lepszego życia porzucają rodzinne strony, by szukać chleba na obczyźnie. O ile Ali Hafed powodowany był chciwością, o tyle w przypadku wielu z tych, którzy opuszczają ojczyznę, głównym motywem jest bieda i brak perspektyw. Dlaczego tak się dzieje? Czy blisko 40-milionowy kraj nie potrafi wygenerować dobrobytu dla swoich obywateli? Kto nami rządzi?

     Do niedawna jeszcze skłonny byłbym przyznać rację oficjalnej propagandzie medialnej, że wszystko to wynika z niedojrzałości polskiej demokracji. Obecnie jednak nabieram coraz to głębszego przeświadczenia, że mamy do czynienia z rozmyślną i systematyczną polityką, która ma na celu jedno: polskiego Ali Hafeda przekwalifikować na zmywakach Europy w Koziołka Matołka. Z ciężkim sercem przychodzi mi wyznać, że ‘demokracja w naszym rodzimym wydaniu to nic więcej, jak kult szakali wyznawany przez osły’!

     Czoło mi się chmurzy, gdy spoglądam w przyszłość. Może to nie być wcale dalekie od prawdy, że moja trzynastoletnia już obecnie córka, za parę lat wyląduje w Niemczech lub Anglii na zmywaku – oczywiście pod warunkiem, że najpierw w kraju skończy studia i zrobi magistra. Tak, Polacy muszą znać swoje miejsce w europejskim szyku! 

kaliny1.otwarte24.pl 

4 komentarze:

  1. Spawacz

    W dobie recesji prosząc o pracę,
    Postanowiłem zostać spawaczem.
    Włożyłem maskę i okulary;
    W swoją fachowość czas nabrać wiary.
    Widzę już w myślach, jak z inżynierem,
    Remontujemy starą ruderę.

    Inżynier mówi; jest taka sprawa:
    Niech pan to wszystko jakoś zespawa;
    Chodzi mi pewien pomysł po głowie,
    Panie spawaczu, pan jest fachowiec.
    Ja przed fajrantem do cna wypluty,
    Wciąż łączę z sobą pręty i druty.

    Tnę grubą blachę, uderzam młotem.
    Chyba porzucę taką robotę!
    Gdy szef intencje moje wyczuje,
    Powie: niech pan się nie denerwuje.
    Mnie pańskie trudy są bardzo bliskie;
    Wkrótce dam panu znaczną podwyżkę.

    Gdy obowiązkom swoim dam radę,
    Zaproszę dzieci na oranżadę,
    A jak z szefostwem dojdę do zgody,
    Może się szarpnę nawet na lody.
    Widzę, jak synek radośnie skacze:
    Kiedy dorosnę, będę spawaczem!

    OdpowiedzUsuń
  2. Podoba mi się sposób w jaki wytłumaczyłeś córce spraw kóz z Pacanowa. masz talent do do tworzenia historyjek.
    Jeśli chodzi o druga cześć twojego wpisu to coś w tym jest bo widzę jak są niszczone polskie firmy prywatne. Firma która zatrudniała 150 osób wciągu 15 lat miała 6 kontroli skarbowych z których wyszła idealnie ale kiedy ktoś napisał na nią anonimowe doniesienie to firmę zablokowano i obecnie zwolniła już większość pracowników i z trudem walczy o utrzymanie się. Jak to jest że na jedne firmy wystarczy anonim a na inne nie pomogą nawet doniesienia prasowe. A nie jest to to odosobniony przypadek. Wygląda na to że są równi i równiejsi.

    OdpowiedzUsuń
  3. A kto powiedział, że demokracja to ustrój,który nam cokolwiek gwarantuje? Czy w ogóle możemy mieć nadzieję na taki ustrój,dla którego ja,ty,on będziemy ważni,ba najważniejsi? A w ogóle istnieje taki kraj,gdzie głównym założeniem jest dobrobyt szaraczka? Nie jest to trochę tak,że wszędzie dobrze,gdzie nas nie ma? Czy my rodzice nie wyobrażamy sobie tego,aby nasze dziecko nie ukończyło studiów? Moja przyjaciółka bardzo zdolna plastycznie musiała nie lada walkę z rodzicami przeprowadzić,by nie iść na studia,a zostać tak wymarzoną fryzjerką.Dziś nie stoi ze swoimi obrazami na krakowskim rynku,a ma świetnie prosperujący salon fryzjerski.Czy w Pacanowie mieszkają jeszcze Kozy,którzy zajmują się kowalstwem? Czy raczej ich dzieci z tytułem magistra w kieszenie pracują na zmywaku w tych krajach miodem i mlekiem płynącym? Poznałam niedawno młodego człowieka ze wschodu,któremu udało się emigrować do Polski. Tak do Polski.Bieda?-powiedział-chcecie zobaczyć biedę,korupcję beznadziejność? jedźcie do mojego kraju. Moja przyjaciółka,która od 30 lat mieszka we Francji często mi powtarza"ciesz się Gocha,że mieszkasz w Polsce".Czy to coś znaczy? Trudny temat Zbyszku, bo nie chcę przez to co napisałam powiedzieć,że to my mieszkamy w tym kraju mlekiem, miodem itd. Naprawdę boli mnie to,co w tym kraju się wyprawia,ale nie chce też mieć takich myśli,że najlepsze i najpiękniejsze co mamy to przyroda.

    OdpowiedzUsuń
  4. Istota tego wpisu była inna. Uważam, że mamy w Polsce pola diamentowe, tylko dajemy się zwodzić bajecznymi perspektywami. A człowiek powinien kwitnąć tam, gdzie go Bóg posiał...

    OdpowiedzUsuń