niedziela, 7 kwietnia 2013

O człowieku, który obciął sobie stopy, żeby kupić za nie buty

     Poznałem go w barze hotelowym. Wyglądał na mężczyznę dość już sobie   posuniętego w latach, grubo powyżej siedemdziesiątki. Siwe, mocno przerzedzone włosy, pomarszczona cera, zapadłe policzki i podkrążone oczy. Pił wodę z cytryną, ale postawił mi drinka i nieoczekiwanie zapytał, ile bym mu dał lat. Grubo po ósmej dziesiątce! Ale trzeba być grzecznym, więc mówię, że pewnie coś koło sześćdziesiątki.

     Uśmiechnął się pobłażliwie, wyjawiając swój prawdziwy wiek:

- Pięćdziesiąt cztery.
- Pięćdziesiąt cztery?! – powtórzyłem z niedowierzaniem.


     Ledwie zauważalnie skinął głową i zaczął snuć opowieść o sobie, o swojej firmie, którą założył na początku lat dziewięćdziesiątych. O morderczej harówie, dwudziestu latach, które były jednym, niekończącym się dniem pracy - od świtu do późnych godzin nocnych, od czwartej rano do północy!

     Brakowało mu czasu na wszystko: na dom, na dzieci, na rodzinę. Żal mu było godzinki na rozrywkę, na odpoczynek. Nie chodził do teatru, do kina, nie czytał książek, nie uczestniczył w spotkaniach towarzyskich. Nie interesował się ludźmi, najbliższymi zaś tyle o ile, z konieczności, jakby mimochodem. Nie poświęcał czasu dla nikogo, ani niczego oprócz własnego biznesu. W pieniądze zainwestował całe swoje życie.

     Z roku na rok robił się człowiekiem zimnym i podejrzliwym. Prawie nie posługiwał się uśmiechem. Jego twarzy nie rozjaśniało nic prócz wiadomości o sukcesach. Nie było w nim za grosz wiary w człowieka i zaufania do innych. Nikt go nie lubił i prawie wszyscy się go bali, a co gorsza on także bał się innych. Nawet członkowie rodziny odwrócili się od niego. Opuściła go żona, z domu wyprowadziły się dzieci. Podobnie z rodzeństwem, bracia i siostry po prostu go nie cierpieli. Ale firma rozwijała się znakomicie, zarabiał krocie!

     I wreszcie, u szczytu powodzenia, gdy gotówka wpływała na jego konto w każdy możliwy sposób, cały jego świat runął w gruzy. Ciągła praca, niekończące się zmartwienia, bezustanna walka, bezsenne noce i brak wypoczynku pozbawiły go niemal zupełnie sił żywotnych. Stresy związane ze zdobywaniem pieniędzy spowodowały, że w ciągu miesiąca prawie wyłysiał. Potem był zawał, wkrótce drugi i trzeci. Podczas gdy co tydzień wpływały do jego kasy jakieś zawrotne sumy, nie mógł skorzystać nawet z ułamka tych pieniędzy. Żył tylko dzięki opiece lekarskiej. A przecież za to, co zarabiał mógłby kupić sobie niemal wszystko.


    Spojrzałem na niego zupełnie innymi oczyma i w tym momencie zauważyłem na jego twarzy przerażającą starość. Był najstarszym facetem, jakiego w życiu spotkałem. Pamiętam tylko, że na koniec powiedział do mnie:

- Jestem człowiekiem, który obciął sobie stopy, żeby kupić za nie buty!

    

Sugestie słowa

18 komentarzy:

  1. Gdy czytam tego typu przemyślenia zawsze zadaję sobie pytanie czemu ma to służyć. Podajesz na tacy prawdę tak oczywistą, że stąd moje pytanie po co? Czy do tego podejść w stylu fajnie napisany tekst...no tak, bo ONI to, bo ONI tamto...dobrze mu tak chciwiec, liczykrupa...Hmm, ale gdzie ja w tym wszystkim jestem? Warto zatrzymać się nad Twoim opowiadaniem. Bo co, w ogóle nie mówić na ten temat? To jest szeroki problem. Trudno jest zmienić ludzką mentalność, a jeszcze trudniej jest się wycofać, a właściwie rozpętlić się. Często takie zachowania to również presja rodziny, otoczenia, żeby więcej coraz więcej. Jest na pewno w takich ludziach myślenie, że się zwolni że kiedyś... „kiedyś” to choroba, która każe nam zabrać wszystkie nasze marzenia do grobu. Niestety najczęściej skutecznym impulsem do zmiany swoich zachowań jest bodziec negatywny, choroba, rozpad rodziny, solidny kop od losu. Wtedy zaczyna się inaczej myśleć. Ale wiesz co jest najsmutniejsze? To to, że często jak się człowiek otrząśnie wraca do tego samego. I już wiem czemu służy poruszanie takich tematów. Wiesz Zbyszku tak sobie myślę, że gdy choć jedna osoba czytająca ten tekst, a która wiedzie podobne żywot zamyśli się nad tym i coś zmieni w swoim życiu to już ogromny sukces.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pan Bóg stworzył człowieka na swoje podobieństwo, ale dał mu własna wolę. Małgosiu są świetni ludzie myślący tak jak Ty, ale są też Ci "inni" Dlatego Ciebie pozdrawiam szczególnie ciepło

      Usuń
  2. Jest taka stara żydowska legenda o człowieku, który każdego dnia wychodził na rysek Sodomy i nawoływał mieszkańców do opamiętania. Któregoś razu ktoś go zapytał, dlaczego to robi, skoro nikt się nie zmienia. "To prawda - odparł ów mężczyzna - ale dzięki temu, że o tym mówię oni nie zmienią mnie".
    Może robię to z tego samego powodu...

    OdpowiedzUsuń
  3. @Małgosia,
    masz rację, chodzi o to, żeby TAKIE osoby to przeczytały. Sam do nich częściowo należę. Bardzo dużo pracuję, firma mnie pochłania. Trwa to 5 lat. Nie wyobrażam sobie przetrwania w takim tempie 20 lat. Nawet 10. Mam jednak nadzieję, że mądrzej podchodzę do biznesu niż człowiek z opowieści. I że niebawem przestanę gonić. I nie jest to pusta nadzieja: po prostu buduję coś i zostało jeszcze kilka puzzli do ułożenia.
    Dziękuję za ten artykuł.
    Paweł

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam nadzieję, że masz dobre hamulce. :-) Bo mnie czasem zawodzą...

    OdpowiedzUsuń
  5. To po co tak gonicie? Czyżby w miarę jedzenia apetyt rośnie? Sami się nakręcenie i po drodze gubicie to co jest najważniejsze i piękne w życiu.Jak chcesz coś zmienić w swoim życiu to zmień i nie gadaj. a jak dobrze Ci tak, jak jest,to nie narzekaj!.Życie w prostocie i czerpanie z niego radość i radość ze swojej pracy bez zmęczenia to piękne. Nie trzeba mieć dużo,żeby być szczęśliwy.
    Ania

    OdpowiedzUsuń
  6. Czytałam z niedowierzaniem i z przerażeniem, faktycznie obecny świat nie pozwala na stanie w miejscu.

    OdpowiedzUsuń
  7. Niesamowity tekst - dający dużo do myślenia. Nie ma niczego złego w posiadaniu pieniędzy i to dużych, źle, gdy ludzie robią sobie z niego bożka i stawiają jako priorytet. Nie można dwóm panom służyć Bogu i Bogactwu, jak mawia Pismo :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Napisała bym komentarz ale jestem zbyt zmęczona...praca...

    OdpowiedzUsuń
  9. Halo, halo! To był najlepszy komentarz...

    OdpowiedzUsuń
  10. Pieniędzy nie należy gonić!!! Należy wyjść im na przeciw....

    OdpowiedzUsuń
  11. włodzimierz iljicz Leń9 kwietnia 2013 18:35

    Pieniądze są OBRAZEM czasu przepracowanego, który ktoś chciał kupić... Ludzie, nie klękajcie przed tym obrazem, bo wtedy będzie on dla was panem, któremu będziecie służyć...

    OdpowiedzUsuń
  12. To prawda, do pieniędzy trzeba się modlić w duchu: Zstąp na mnie duchu!!!

    OdpowiedzUsuń
  13. Kasa, kasa, kasa... Banki są jak kościoły. Niczego nie produkują a tylko kasę łoją od swoich klientów. Z tą może różnicą, że na kasie z banku możliwy jest zarobek zarówno dla banku, jak i kredytobiorcy, natomiast na kościołach WYACZNIE strata... No chyba, że ktoś mi wmówi, że na Sądzie Ostatecznym przekupny zasiądzie Trybunał...

    OdpowiedzUsuń
  14. A czy tu czasem nie chodzi o jakieś pieniądze?...

    OdpowiedzUsuń
  15. garlick_crusher9 kwietnia 2013 18:54

    Na łzy kobiety
    dobre monety.

    Albowiem
    nic tak skutecznie nie ociera łez kobiety, jak chusteczka z banknotów.
    Sprawdziłem, działa rewelacyjnie, polecam :D

    OdpowiedzUsuń
  16. To była ślepa kobieta

    OdpowiedzUsuń
  17. raz jakos sie zgadalo ze dzis honor gore bierze-rzekl ktos-bardzo temu wierze-lecz chcialbym wiedziec dokladnie-jesli mowa o honorze-czy taki co nie kradnie-krasc nie chce-czy krasc nie moze?

    OdpowiedzUsuń