wtorek, 9 kwietnia 2013

Pozwól dorosnąć swojemu staremu!


        Rozmawialiśmy przez telefon o jego kłopotach z dorastającym synem. Nie przedstawiało się to najlepiej. Od dłuższego już czasu ich wzajemne relacje były obolałe, a obecnie jeszcze bardziej się zaogniały. Wiadomo, ‘ojciec to pierwszy rywal każdego nastolatka, w okresie, w którym ten staje się mężczyzną’. Rodzic prezentował postawę koguta na własnym podwórku. Za nic nie mogli się dogadać.

      Nie chciałem się wtrącać, coś jednak należało powiedzieć.

- Hindusi stosują wobec syna jedną dobrą zasadę – mądrzyłem się. – Do siódmego roku życia obchodzą się z nim jak z władcą, do piętnastego, jak z poddanym, a później już jak z przyjacielem.

      Podumał, podumał i odparł:

- Myślę, że pierwsza rada jest zbyt trudna dla ojca, druga za trudna dla syna, a trzecia nie nadaje się dla nich obu.


      Następnie od nowa rozpoczął swoją mantrę: jaka ta młodzież niedobra, jaki ten syn niewdzięczny i tak dalej, w tymże samym tonie. Może bym to nawet i puścił mimo uszu – bo psioczenie to przecież nasz sport narodowy – ale ostatnio postanowiłem, żeby wystrzegać się sekty gderaczy. Tak po prostu, dla własnego samopoczucia. Pomyślałem: choćby nie wiem co, nie pozwolę sobie wysypywać śmieci na głowę!

- Opowiem ci coś – przerwałem mu krótko i zdecydowanie. – Niedawno przyszedł do mnie syn moich sąsiadów, siedemnastolatek – uzupełniłem, wiedząc, że jego młody jest dokładnie w tym samym wieku.

- To jak mój... – chwycił przynętę.

- Właśnie... I pyta mnie: „Dlaczego mój stary jest taki beznadziejny?”. Więc zadaję mu pytanie: „Czemu tak myślisz?” A on na to: . „Bo nie można z nim wytrzymać, o wszystko się czepia. Codziennie się kłócimy, nie mogę sobie z nim poradzić. A jaki zacofany! Epoka lodowcowa... Niech mi pan powie, co mam zrobić? Myślałem już o tym, żeby uciec z domu”.

- Jakbym słyszał swojego młodego – wtrącił Leszek i zaraz zapytał. – Co mu powiedziałeś?

- Co mu powiedziałem?... Mówię mu: „Doskonale cię rozumiem. Gdy ja miałem siedemnaście lat, mój ojciec był tak samo zacofany i nie można było z nim wytrzymać. Ale miej cierpliwość dla takich starych ludzi: oni rozwijają się wolniej. Po dziesięciu latach, gdy ja miałem dwadzieścia siedem lat, ojciec już na tyle się podszkolił, że można go było uważać za rozsądnego i dało się z nim rozmawiać. Dziś, gdy mam pięćdziesiąt lat – czy wierzysz w to, czy nie – kiedy czegoś nie wiem, pytam o radę mojego starego ojca. Popatrz, jak oni potrafią się zmienić. Daj mu trochę czasu, a zobaczysz – dorośnie!”.


     W słuchawce zabrzmiał pogodny śmiech Leszka.

- Jak zwykle zalewasz – powiedział. – Nic takiego ci się nie przytrafiło. Pewnie to wymyśliłeś, co?

- Nie wymyśliłem tej historii, to zdarzyło się naprawdę – zaprzeczyłem gorliwie, przyznając zarazem - tyle że nie mnie, a pewnemu kolesiowi, który żył sto pięćdziesiąt lat temu w Ameryce. Czytałem o tym parę miesięcy wstecz i kiedy zacząłeś swoją jeremiadę, przypomniałem sobie wszystko. Jak widzisz, to wcale nie nowy problem. Wspomnisz jeszcze moje słowo: dorośniesz i wszystko miedzy wami się ułoży...



Więcej ciekawych opowiadań:

15 komentarzy:

  1. Dorośli często widzą w dzieciach nie ludzi, lecz co najwyżej kandydatów na ludzi... Stąd tak wiele nieporozumień, rozczarowań, przykrości...
    Nie może być tak, że młodzian ma prawo wyboru pod warunkiem, że wybór jest słuszny!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. włodzimierz iljicz Leń9 kwietnia 2013 21:07

      Kapitalne jest to, że dzieci lubią się bawić naśladując rzeczywistość - np w policjantów i złodziei, w sklep, w lekarza,w wojnę, w indian itp a nie np w harryego pottera, spidermana czy w inne bajkowe postaci. A zatem dorośli - nie wciskajcie dzieciom śmieci w postaci bajek o wróżkach, elfach itp bezużyteczno0ści!!

      Usuń
    2. garlick_crusher10 kwietnia 2013 17:54

      Właśnie... przedszkolaki włażą w buty na szpilkach mamy, łebki w podstawówce - by być "dorosłym" - sięgają po papierosy, piwo...
      Dlatego to takie istotne, by dawać dzieciom należyty wzór swoim życiem. Ważne, by np pornografia i t.p. destrukcyjne materiały nie była dostępna tak łatwo, jak jest teraz.

      Usuń
  2. Jedyne co mi się podobał w filmie "Pan i władca na krańcach świata" to traktowanie młodego panicza jakby był dorosły i on faktycznie szybko stawał się dorosły. Bardzo starał się zasłużyć na szacunek tymczasem dziś za często traktujemy młodych jak głupków. Tymczasem oni nie są głupi Inteligencja wyrabia się bardzo szybko brakuje im tylko doświadczenia...

    OdpowiedzUsuń
  3. I owszem.
    "Takie młodzieży chowanie -
    to, co widać na ekranie"
    Dobiegam pięćdziesiątki - jako dzieci bawiliśmy się w czterech pancernych (i psa), byłam Lidką, było ze czterech Janków, dwie Marusie... Był też szał na Wilhelma Tella, Robina Hooda... Utożsamialiśmy się z pozytywnymi bohaterami, ogólnie atmosfera w szkole - siłą rzeczy - była wręcz miła... Patologia także była, MARGINES. Minęło trzydzieści parę lat. Uczę w szkole w niedużym mieście - ZGROZA! Patologia. Osoby porządne to... MARGINES! Ale cóż, mamy za to wspaniałych HALYŁUDZKICH superbohaterów na srebrnym ekranie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale prawdziwa zgroza to nadejdzie wtedy, gdy przyjdą na świat dzieci tych dzieci...

      Usuń
    2. garlick_crusher11 kwietnia 2013 17:55

      Niejednego z młodych wychowuje ulica
      Zaprojektowana przez własnego rodzica.

      Ludzie nie mają czasu dla swoich pociech, liczy się praca, awanse, nadgodziny, "łokcie w akcji". Dzieci są opuszczone.
      A do tego dochodzi nie tylko złe spędzanie czasu - agresywne gry komputerowe i obrzydliwe filmy akcji, dzieci pod nieobecność rodziców są naprawdę narażone na złe towarzystwo.

      Usuń
  4. Basiu, ekran jest już plazmowy albo ledowy. Ach, Ci pancerni zapadli w Twoje serce! A poza tym, fajnie spotkać ludzi z marginesu, koło pięćdziesiątki. Znak, że nie dali się zresocjalizować...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ach, ci literaci - sami posługują się metaforą a nie dostrzegają jej... "Srebrny ekran" to synonim telewizji w ogólności, miły kolego... Podejrzewasz mnie, że jestem zacofaną babcią ze starym neptunem...
      Ale dzięki za komplement - w rzeczy samej: nie dałam się zresocjalizować na modłę teraźniejszego bycia dla mienia...
      (Nawet dla posiadania telewizora samsung 57" 3d, ha!)
      Z filmu - oddychanie bez uczuć to tylko odmierzanie czasu.
      Pozdrawiam,
      Baśka

      Usuń
  5. Sam jestem starym Neptunem więc się nie przedrzeźniaj! A 3D też mam w de... ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie każdy facet z widłami to Neptun...

      Usuń
  6. Krolina, Choszczno13 kwietnia 2013 11:28

    Widzę, że towarzystwo doborowe jest na tym blogu, począwszy od prowadzącego na forumowiczach kończąc.
    Panie Zbyszku. Może nie napiszę na temat artykułu. Ale...
    Jestem czytelniczką Pańskich książek, jak już pisałam na moim poście sprzed ładnych paru dni... Lubię powracać do "Grzechu przemilczenia",
    zawsze czytam z wypiekami na twarzy, przejmujące wrażenia towarzyszą mi za każdym razem, jakbym pierwszy raz czytała tę powieść... wiele moich koleżanek z pracy "zaraziłam' Pańskimi książkami...
    Ale do rzeczy - mieszkam w niewielkim miasteczku na wschód od Gorzowa, do którego zawitał Pan nie raz na spotkania z czytelnikami. Pomyślałam, że mógłby Pan z powodzeniem przyjechać do nas, do Choszczna na takie spotkanie. Znam osobiście dyrektor biblioteki miejskiej, a także Domu Kultury. Czy byłby Pan zainteresowany taką imprezą, na którą przybyłoby tylko może trzydzieści-czterdzieści osób? Za to zaręczam, że nie byłyby to osoby przypadkowe, lecz specjalnie przeze mnie zaproszone - czujące klimat czytania papierowych książek i - tak, jak ja - lubiące używać wyobraźni...
    Prosiłabym o odzew na tym forum, nawet, gdy nie zechce Pan zająć się podjęciem tego tematu.
    Gorąco Pana pozdrawiam, jak i wszystkich tu forumowiczów -
    Karolina

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pani Karolinko. Ogromnie dziękuję za słowa doceniania i promocję. Chętnie skorzystam z propozycji. W sprawie spotkania proszę o kontakt na maila Wydawnictwa Kaliny. Znajdzie go Pani na stronie:
      www.kaliny.pl

      Usuń
  7. Kochany Wieszczu:pogoda ducha,afirmacja zycia-tak,koncentrowanie sie na pozytywach-tak,cierpliwosc-za pewne,humor-niezbedny,dystans do siebie-nieoceniony,dystans do wszystkiego-w odrobinie,bo czy dystans w nadmiarze,dystans do wszystkiego nie spowija nas bezpiecznym kokonem nie angarzowania sie.Gderanie-fuj,ale co zrobic w sytuacji, kiedy jestesmy swiadkami zla,obrocic wszystko w zart lub sie po prostu zdystansowac...?Jak reagowac, kiedy nasz przelozony wykorzystujac oczywista przewage upokarza podwladnych albo nas? Nie chcemy przeciez stracic pracy.No,pol biedy, kiedy to spotyka kolege, ktorego nie darzymy wieksza sympatia a nawet zyczymy mu co najgorsze.Znacznie gorzej,jesli jestesny sponiewierani w obeznosci jego wspolczujacego wzroku.Jego,czyli tego co oby nie dozyl jutrzejszego dnia......Kochany Miodziku ja na prawde przezywam takie etyczne rozterki,tak jestem upadlana przez maja menadzerke.Temat wladzy badz jakiejkolwiek przewagi emocjonalnej i wykorzystywanie jej bardzo mnie trapia.I tak z prywatnego podworka mszcze sie wlasnie na moim narzeczonym,ktory mnie zranil- przygotowuje sniadanie-korzonki mi padly-wiedzac ze jest zakompleksiony i zazdrosny.Przeciez prosze o porade wieszcza....Mam pare fajnych historyjek na scenariusz do komedii o domu starcow,ale o tym nastepnym razem.O musicalach i moim spiewaniu tez.Wolalabym pisac do Ciebie z mego maila jesli to mozliwe donataklapczuk@wp.pl.PS sorry za bledy ortograficzne dawno nie pisalam w jez.polskim.Pa Donata

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Donatko, dziękuję za zaufanie. Postaram się odpowiedzieć na maila...

      Usuń