czwartek, 25 sierpnia 2016

WSZYSTKIEMU WINNE TE PIERDOŁY…


Mój sąsiad to wyjątkowo grzeczny człowiek. Nieraz mam wrażenie, że jego maniery pochodzą z epoki menueta. Gdy widzi mnie na ulicy, już z daleka się uśmiecha, pierwszy mówi dzień dobry. W zajmujący sposób prowadzi konwersację o pogodzie i świeżym powietrzu. I w ogóle nie można o nim złego słowa powiedzieć. 


Na ogół nie składa mi wizyt, ale od czasu do czasu, gdy popada w stan – że tak powiem – głębszego relaksu o wesołym zabarwieniu, pojawia się u mnie z genialnym pomysłem na powieść.

- Panie Zbyszku! – wykrzykuje już w drzwiach. – Mam super pomysł na książkę!

Następnie, nie pytając o nic, rozsiada się wygodnie i opowiada o tym, co wykluło mu się w głowie. Rad nie rad muszę go wysłuchać, bo jak tu być niegrzecznym dla grzecznego człowieka.

- I co? – sonduje mnie wreszcie na koniec swojej opowieści. – Niezłe, co?! Nadawałoby się, nie?

- Ale co panu stoi na przeszkodzie, żeby to zrealizow? – pytam o dalsze losy jego konceptu i zaraz radzę mu po przyjacielsku – Niech pan siada i pisze, panie sąsiedzie.

Wówczas opadają mu skrzydła, zasępia się i mówi:

- Niestety, nie znam się na tych pierdołach, które się nazywają sztuką…




10 komentarzy:

  1. Łatwiej jest mówić aniźeli pisac

    OdpowiedzUsuń
  2. Domyślam się że trudno jest wyżyć z pisania, ale proszę pomyśleć ilu osobą daje radość czytając tak fantastyczne książki. Może nie ma z tego dużych pieniędzy, ale duża satysfakcja.

    OdpowiedzUsuń
  3. Co racja, to racja. Gdy człowiek może cały ten hałas w mózgu eksmitować na papier, to ulga. Ale z samej radości ciężko jest żyć. Muszę jednak przyznać, że wielu czytelników ma tego świadomość i wspiera pracą pisarza rekomendując jego książki. Dziękuję :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  6. Czy na Warsztatach Pszczelarskich w Cieplicach,będzie Pan?

    OdpowiedzUsuń