czwartek, 16 maja 2013

Kochanice śmierci


     Podobno w starożytnych Indiach niektórzy władcy utrzymywali na swoich dworach piękne dziewczęta, którym od dzieciństwa podawano niewielkie dawki trujących ziół, jadu węży i skorpionów. Nazywano je vish kanya – dziewice śmierci. Ich ciała stawały się odporne na toksyny. Lecz wystarczył dotyk dłoni, by siła życiowa ofiary słabła, pocałunek stawiał mężczyznę nad grobem, a temu, kto ośmielił się wziąć taką dziewicę w ramiona, pracodawczyni grabarzy osobiście wręczała wezwanie na cmentarz. Dziewczęta te – o ile przetrwały zabójczą dla organizmu kurację – używano do eliminowania wrogów, których nie dało się zgładzić w żaden inny sposób. Trucizna przenikała przez skórę, zwalniała tętno, zagęszczała żółć i ścinała krew.

     Wyobrażam sobie sytuację, w której vish kanya pokochała przypadkowego mężczyznę.